Jak zwalczać hipochondrię

Znajoma z pracy co chwilę bierze „L4” i zostawia nas samych z projektem – „Co za hipochondryczka!” – myślimy. Nasz partner idzie z kolegami grać w piłkę, a jak wraca, jest chodzącą bolączką – kręgosłup mu „strzyka”, chyba skręcił kostkę, a poza tym zmarzł i się przeziębił – „Wszyscy faceci to hipochondrycy” – wzdychamy. Nasza wiekowa sąsiadka w każdy weekend każe wieźć się do szpitala, bo boli ją jakaś część ciała – „Stara hipochondryczka” – przeklinamy ją w duchu.


HypochondriacHipochondria to jedno z tych pojęć, które weszło do języka potocznego i z powodzeniem w nim funkcjonuje, jednak jego użytkownicy rzadko wiedzą, co dokładnie oznacza.

W języku niefachowym hipochondryk to człowiek, który wmawia sobie choroby, ciągle się na coś uskarża, choć według opinii lekarzy jest całkiem zdrowy. Określenie to stosuje się też w odniesieniu do osób symulujących chorobę dla własnych korzyści lub lubiących brać duże ilości leków.

Tymczasem hipochondria w języku psychiatrii to rodzaj nerwicy objawiającej się przekonaniem o występowaniu u siebie co najmniej jednej, postępującej choroby somatycznej i przymusem ciągłego badania się w nadziei, że lekarze w końcu potwierdzą to przekonanie. Co ważne, hipochondryk nie udaje swoich dolegliwości – naprawdę odczuwa objawy somatyczne, jednak nie mają one żadnych podstaw organicznych. Hipochondrii towarzyszy skupienie na sobie i swoim ciele, ciągły lęk i niepokój.

O ile hipochondrię „potoczną” można łatwo wyleczyć ignorując narzekania naszych domowych „hipochondryków” lub też sugerując, żeby powiedzieli wprost, że potrzebują naszej uwagi, o tyle tę „prawdziwą” zwalcza się dużo trudniej.

W cięższych przypadkach hipochondrii, która istotnie zaburza codzienne funkcjonowanie osoby i jest uciążliwa dla jej otoczenia, stosuje się farmakoterapię. Skuteczne okazują się tu leki z grupy antydepresantów. Problemem może być jednak podejrzliwość pacjenta i niechęć do brania leków ze strachu, że mogą one zaostrzyć jego wyimaginowaną chorobę.

Jak zostało wspomniane, hipochondria to rodzaj nerwicy, a najlepsze wyniki w leczeniu nerwic osiągnęła do tej pory terapia poznawczo-behawioralna. Opiera się ona na założeniu, że zachowania nerwicowe są wyuczoną reakcją, więc należy pracować nad oduczeniem reakcji szkodliwych i zastąpieniem ich adaptacyjnymi. Pracuje się w niej głównie nad zmianą przekonań i działań, które wyzwalają. Ten rodzaj terapii pomaga przede wszystkim pozbyć się uporczywych objawów i pozwala na względnie „normalne” funkcjonowanie z chorobą. Leczenie trwa od kilku do kilkunastu miesięcy.

Aby poznać przyczyny powstania tego rodzaju zaburzeń u danej osoby, potrzebna jest terapia długoterminowa, np. prowadzona w nurcie psychodynamicznym. Pozwala ona na głębszą analizę wczesnych doświadczeń pacjenta, przez co uświadamia on sobie skąd wzięło się u niego tak dziwne przekonanie, rozumie swoje funkcjonowanie i na tej podstawie w stanie je zmienić. Wymaga to kilku lat intensywnej pracy z psychoterapeutą, jednak efekty są trwalsze i „głębsze” niż w przypadku terapii krótkoterminowej.

Oprócz pomocy specjalistycznej, niezwykle ważnym czynnikiem w leczeniu hipochondrii jest wsparcie rodziny i bliskich chorego. Przede wszystkim, jego otoczenie musi mieć wiedzę na temat jego zaburzenia i objawów, aby nie traktowało go z wrogością, jako symulanta, ale zapewniło dużo wyrozumiałości, cierpliwości i bezpieczeństwa.

Artykuł pod redakcją Pracowni Psychorozwoju i Psychoterapii Izabeli Kielczyk z Warszawy. Jeśli szukasz psychologa w Warszawie – polecamy psychoterapia-kielczyk.pl

5/5 - (2 votes)



Poradnik na dn����¯�¿�½ moczanow����¯�¿�½

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

35 − = 34